poniedziałek, 27 maja 2013

Uczulenia pokarmowe

Nieżyt nosa, biegunki, wymioty, obrzęki krtani, objawy astmatyczne, zmiany skórne w postaci wyprysku lub pokrzywki mogą być reakcjami alergicznymi. Problem alergii pokarmowych dotyczy coraz większej liczby osób, zarówno dzieci, jak i dorosłych. Poszerza się również gama substancji powodujących różnego rodzaju uczulenia, czyli alergenów (antygenów). Organizm człowieka traktuje je jako ciało obce, przed którym broni się wytwarzaniem przeciwciał rozpoznawanych jako reakcje alergiczne. Reakcje alergiczne na żywność są zróżnicowane i zależą nie tylko od rodzaju alergenu, ale również od osobniczej reakcji organizmu na antygen. Najczęstszym alergenem jest białko: mleka krowiego, jaja kurzego, ryb, mięsa, soi oraz białka niektórych warzyw i owoców (głównie fasola, groszek, pomidory, cytrusy i banany).

  • Alergia na białko mleka krowiego dotyczy głównie dzieci i ujawnia się wtedy, gdy mleko matki jest zastępowane lub nawet tylko uzupełniane mieszankami sztucznymi. Główne objawy tego rodzaju alergii u niemowląt to ulewania, wymioty, kolka brzuszna, biegunka, zmiany skórne (głównie na policzkach, tzw. lakierowane rumieńce). Rzadziej występuje sapka, przeziębienia, zmiany w oskrzelach.
  • Bardzo podobne objawy występują u dzieci, karmionych mieszankami na bazie soi, które uczuliły się na białko sojowe. U dorosłych alergia na białko soi, zawarte w takich produktach sojowych jak sosy, mąka, mleko, kotlety, zupy, powoduje przede wszystkim niestrawność i bóle głowy.
  • Alergia na białko jaja kurzego występuje także po spożyciu ciasta, makaronu, majonezu. Jaja mogą również wchodzić w skład czekolady. Uczulenia na ten rodzaj białka jest poważnym problemem u niemowląt i małych dzieci, a przejawiają się one przede wszystkim zmianami skórnymi. U starszych osób łagodnieją reakcje nadwrażliwości lub całkowicie ustępują. Reakcja alergiczna może pojawić się u osób szczególnie wrażliwych nawet po zjedzeniu samego żółtka.
  • Niektóre gatunki ryb mogą być przyczyną wystąpienia alergii po spożyciu mięsa ryby, dostania się alergenów do dróg oddechowych (reakcja na zapach), a nawet po dotknięciu talerza z rybą. Szczególnie uczula śledź, makrela, łosoś i łupacz (zwłaszcza wędzone). Ich spożycie może wywoływać migreny, nudności, zaburzenia perystaltyki jelit, zmiany skórne oraz obrzęki jamy ustnej i twarzy. Osoby uczulone na ryby mogą również uczulać mięczaki (ostrygi, małże), skorupiaki (krewetki, kraby, homary, langusty), a także mięsa (jeśli do paszy dodawana była mączka rybna) lub wyroby mięsne, do których dodano rybne półprodukty.
  • Do alergogennych pokarmów należą orzechy: ziemne, włoskie, pekan, nerkowce i olej arachidowy.
  • Uczulające działanie wykazują sery żółte, które mogą wywołać migreny bezpośrednio po ich spożyciu. Przyczyną tego jest amina powstająca z aminokwasu tyrozyny zwana tyraminą, która powoduje zmiany w naczyniach krwionośnych mózgu, prowadzące do wystąpienia napadów migreny. Najwięcej tego związku chemicznego zawierają sery z niebieskimi żyłkami, takie jak: roqueort, gorgonzola i cheddar, gruyere oraz parmezan.
  • Siarczany dodawane do owoców, soków, wina, piwa, warzyw, dań ze skorupiaków i mięczaków mogą doprowadzić do wymiotów, skurczu spastycznego oskrzeli, a nawet objawów wstrząsu.
  • Popularny wzmacniacz smaku - glutaminian sodu, występujący powszechnie w mieszankach przyprawowych, zupach w proszku oraz kuchni chińskiej, może być przyczyną bólów głowy, napadów duszności, zaczerwienienia twarzy.
  • Uczulać również może barwnik tartrazyna stosowany do napojów, gotowych pokarmów i leków (może powodować skurcz oskrzeli) oraz konserwanty będące pochodnymi kwasu benzoesowego dodawane do gotowych produktów (wywołują przewlekłą pokrzywkę).
  •  
    /Szymon

poniedziałek, 6 maja 2013

Promile alkoholu we krwi

W polskim prawie dopuszczalna zawartość alkoholu we krwi wynosi do 0.2 promila [‰], zawartość od 0.2 do 0.5 promila jest traktowana jako stan po spożyciu alkoholu, natomiast powyżej 0.5 promila jest to stan upojenia alkoholowego.

Zawartość promili [‰]
Objawy występujące w zależności od stężenia (promili) alkoholu we krwi
0,3-0,5
Upośledzenie koordynacji ruchowo - wzrokowej, zaburzenia równowagi, euforia i obniżenie krytycyzmu.
            0,5-0,7

Zaburzenia sprawności ruchowej, nadmierna pobudliwość i gadatliwość, obniżenie samokontroli oraz błędna ocena własnych możliwości, które często prowadzą do fałszywej oceny sytuacji przez kierowcę.
           0,7-2,0 Zaburzenia równowagi, sprawności, koordynacji ruchowej, błędy w logicznym myśleniu, wadliwe wyciąganie wniosków, opóźnienie czasu reakcji, wyraźna drażliwość, zachowanie agresywne, wzrost ciśnienia krwi, przyspieszona akcja serca.
           2,0-3,0

Zaburzenia mowy i równowagi, wzmożona senność, znacznie obniżona zdolność do kontroli własnych zachowań.
          3,0-4,0

Spadek ciśnienia krwi, obniżenie ciepłoty ciała, zanik odruchów fizjologicznych, zaburzenia świadomości prowadzące do śpiączki.
              >4,0 Stan poważnego zagrożenia życia.

Zawartość promili dla poszczególnych osób może się różnić, ponieważ każda osoba ma indywidualną tolerancję na alkohol, a wynika to z metabolizmu.
/Szymon

piątek, 26 kwietnia 2013

MaturaToBzduraTV o zdrowym odżywianiu

Gorąco zapraszam na najnowszy odcinek internetowego programu "Matura to bzdura" - tym razem pytania będą na temat zdrowego odżywiania się.
/Szymon

sobota, 6 kwietnia 2013

Woda mineralna a woda źródlana

Woda mineralna a woda źródlana Na półkach sklepowych spotykamy różnego rodzaju wody butelkowane ogólnie określane jako wody mineralne. Różnią się one jednak zawartością składników mineralnych (mineralizacją), posiadają przez to różne właściwości. Według rozporządzenia Ministra Zdrowia stopień mineralizacji jest wytyczną do nazewnictwa wód zarówno w wersji gazowanej i niegazowanej.
Podział wygląda w następujący sposób: 
  • Woda źródlana - o łącznej zawartości rozpuszczonych minerałów poniżej 500 mg/l, jest to woda pochodząca z udokumentowanych zasobów podziemnych, czerpana z ujęć zabezpieczonych przed czynnikami zewnętrznymi (głębokość źródła, budowa geologiczna, strefy ochronne), pierwotnie czysta pod względem chemicznym i mikrobiologicznym, jej skład chemiczny i właściwości mogą ulegać niewielkim wahaniom w zależności od sytuacji geologicznej podłoża, nie może być uzdatniania ani zawierać żadnych dodatków,
  • Woda stołowa - woda, która jest otrzymywana przez zmieszanie wody źródlanej lub wody podziemnej z naturalną wodą mineralną, solami naturalnymi lub innymi składnikami mineralnymi,
  • Woda mieszana - powstaje ze zmieszania w określonych proporcjach naturalnych wód mineralnych różniących się składem,
  • Woda lecznicza - woda z silnym stężeniem jednego lub kilku składników mineralnych. Jej długotrwałe spożycie może mieć wpływ na nasze zdrowie, dlatego należy je konsultować z lekarzem,
  • Woda smakowa - mieszanka wód źródlanych i mineralnych z dodatkiem sztucznego aromatu owocowego. Często jest ona słodzona i konserwowana chemicznie.
 W zależności od stopnia mineralizacji wody butelkowane dzieli się na:

  • Woda niskozmineralizowana - o sumie składników mineralnych poniżej 500 mg/l, odpowiednia do codziennego użytku, również dla kobiet w ciąży, karmiących oraz dla dzieci i osób na diecie niskosodowej,
  • Woda średniozmineralizowana - o sumie składników mineralnych 500-1500 mg/l, bogata w chlorki wapnia, ubogie w jony sodu (korzystne przy nadciśnieniu),
  • Woda wysokozmineralizowana - o sumie składników mineralnych powyżej 1500 mg/l, bogata w jony sodu, chloru, fluoru oraz wapnia i magnezu. Polecane osobom ciężko pracującym, sportowcom. Nie powinny ich pić dzieci oraz osoby ze schorzeniami nerek i nadciśnieniem.
Przy rozlewaniu naturalnych wód mineralnych obowiązują rygorystyczne normy sterylności, dlatego ich trwałość jest najdłuższa (można je przechowywać bez otwierania przez rok). Pozostałe nie dłużej niż pół roku (najlepiej jednak spożywać je w ciągu 3 miesięcy). Często błędnie zaliczana do wód mineralnych (butelkowanych) jest woda oligoceńska - jest to woda pobierana z ujęć głębinowych, wymagająca przegotowania przed spożyciem. W postaci surowej nie może być długo przechowywana, gdyż stanowi pożywkę dla bakterii chorobotwórczych, które rozwijają się w niej już po ok. 3 godzinach od pobrania ze studni. 
/Szymon

piątek, 29 marca 2013

Skorupki jaj

Skorupki jaj są jednym z najlepszych źródeł wapnia, który jest przyswajalny przez organizm w ok. 90%. Oprócz wapnia w skorupce zawarte są wszystkie niezbędne dla organizmu mikroelementy: cynk, żelazo, fluor, siarka, krzem, molibden - łącznie ponad 25. Skład skorupki jest bardzo podobny do składu kości i zębów. Uczeni z Niemiec i Węgier, którzy przez 15 lat badali wpływ skorupki jajka na organizm człowieka zauważyli, że u dzieci i dorosłych podawanie skorupki dało pozytywne rezultaty przy łamliwości paznokci, włosów, krwawieniach dziąseł, zaparciach, chronicznych katarach, astmie. Jak się okazało, skorupka jajka nie tylko wzmacnia tkankę kostną, ale i usuwa z organizmu pierwiastki promieniotwórcze. Znakomite efekty skorupki jaj przynoszą w leczeniu i profilaktyce osteoporozy. Metoda stosowania skorupki jest prosta, nie wymaga poniesienia żadnych kosztów. Skorupki zanurzyć na 5 minut we wrzątku. Pozostawić do wyschnięcia i zmielić w maszynce do kawy. Używać od 0,5 do 1 g dziennie. Można spożywać je dodając do kasz i twarogów.
/Szymon

poniedziałek, 25 marca 2013

Schudnąć po raz n-ty.

Serdecznie zapraszamy na blog pt. "Schudnąć po raz n-ty."

Nie ma on takiej nazwy bez powodu - to własnie tam, Oskar będzie umieszczał posty o swojej diecie i o całych swoich staraniach. Oskar wybrał sobie za cel - osiągnąć wagę równą 80kg. Ma przed sobą długą drogę, bo to aż 28kg do zrzucenia (wg. podanych informacji).

SERDECZNIE ZAPRASZAMY NA JEGO BLOGA:

 
Nam nie pozostaje nic innego jak życzyć POWODZENIA :)
/Szymon

czwartek, 21 marca 2013

Mrożonki owocowe i warzywne

Mrożonki owocowe i warzywne

Sezon na mrożonki to przede wszystkim zima i wczesna wiosna. Zeszłoroczne warzywa i owoce są już wtedy mało wartościowe, a nowych jeszcze nie ma; brakuje też wielu dodatków do potraw. Mrożonki warto jeść przez cały rok, bo są zdrowe i coraz bardziej różnorodne.
Zamrażanie to najlepsza forma przechowywania żywności, ponieważ mrożonki tracą kilkakrotnie mniej witamin A, C, witamin z grupy B niż podczas przechowywania owoców i warzyw, gdzie zastosowano inną metodę. Na przykład straty witaminy C podczas zamrażania i przechowywania w niskich temperaturach nie przekraczają 20%, a przy tradycyjnym przechowywaniu, np. w piwnicy, zanika niemal cała witamina C, 5-30% witaminy A. Dla porównania, kompoty i dżemy są uboższe o 35% tej witaminy, warzywa suszone o ok. 50% a syropy aż o 75%. Dodatkowo produkty mrożone zachowują aromat i smak. Bardzo dużą zaletą mrożonek jest brak jakichkolwiek konserwantów. Cukrzenie, solenie, marynowanie też konserwuje żywność, ale powoduje większe straty i zmianę smaku przez wprowadzenie substancji konserwujących. Zamrażanie jest jedyną metodą utrwalania żywności, która nie powoduje utraty walorów smakowych i odżywczych produktów.
Zamrażanie to skomplikowany proces, który poprzedza kilka etapów. Najpierw warzywa i owoce są starannie dobierane pod względem wysokiej jakości. Dzięki temu do produkcji są dopuszczane najlepsze warzywa i owoce. Następnie są one myte, krojone i blanszowanie (jest to proces poprzedzający mrożenie polegający na krótkotrwałym trwającym kilka minut ogrzaniu warzyw w temperaturze 85-100 stopni C. Blanszowanie zatrzymuje działanie enzymów tkankowych zapobiegając zmianom zabarwienia oraz walorów smakowych mrożonych warzyw. Dodatkowo niszczone są mikroorganizmy. Blanszowaniu poddaje się warzywa liściaste, groch, marchew, fasolę, szparagi, kukurydzę, kalafior i brokuły.  Dodatkowo proces ten powoduje, że dania, które przygotowujemy potrzebują mniej czasu na przygotowanie po rozmrożeniu. Na samym końcu warzywa są bardzo szybko zamrażane. Następuje to w specjalnym tunelu mroźniczym w strumieniu bardzo zimnego powietrza. Dzięki temu, że warzywa są zamrażane w taki sposób, nie sklejają się one ze sobą i zachowują swój naturalny wygląd i przede wszystkim zachowują swoje właściwości odżywcze.
Dla zachowania wartości odżywczych ważne jest także prawidłowe przechowywanie mrożonek w warunkach domowych i przygotowanie ich do spożycia. Owoce lub warzywa najlepiej od razu po wyjęciu z zamrażalnika gotować lub też rozmrażać  bezpośrednio przed spożyciem i nigdy pod ciepłą wodą. Jeśli żywność nie będzie poddawana obróbce termicznej, lepiej rozmrażać ją w lodówce niż w temperaturze pokojowej. Bardzo ważne jest, aby po rozmrożeniu - nawet częściowym - ponownie jej nie zamrażać. Może to bowiem spowodować namnażanie niebezpiecznych dla zdrowia bakterii. Na każdej paczce produktu mrożonego takie ostrzeżenie powinno się znaleźć. Podobnie zresztą jak wiele innych informacji, np. jak długo potrawę można przechowywać w zależności od temperatury w zamrażalniku.

Rodzaje herbat

Rodzaje herbat

Ojczyzną herbaty są Chiny, gdzie jest uprawiana od ponad pięciu tysięcy lat. Następnie zaczęli uprawiać herbatę Japończycy, Koreańczycy i ludy południowo - wschodniej Azji. Dopiero tysiąc lat temu udało się kupcom arabskim wywieść suszone listki herbaty na Bliski Wschód. Do Europy herbata dotarła w połowie XVI wieku dzięki Wenecjanom, którzy utrzymywali ożywione kontakty z Arabami i Turkami. Ale aż do 1610 roku dostawy jej były sporadyczne, a suszone i prasowane liście uchodziły za drogi lek. Dopiero regularne dostawy z Japonii przez Holendrów dały początek kariery tej używki w Europie.
Herbaty można podzielić na 5 rodzajów: białą, zieloną, żółtą, czerwoną i czarną.

                                                  
Herbata biała:
Herbata ta jest głównie produkowana w Chinach. Uzyskuje się ją wyłącznie z pąków liści. Więdnięcie liści poprzedzone jest działaniem pary wodnej. Ma to na celu stopniową utratę naturalnej wilgoci z liści. Fermentacja nie zachodzi tu wcale. Liście po przejściu przez etap suszenia w warunkach naturalnych mają srebrny odcień, widoczne są delikatne włoski. Są to wysoko cenione na rynku herbacianym specjały. Napar białej herbaty o jasnej słomkowej barwie odznacza się delikatnym smakiem o subtelnym aromacie. Zawiera także najwięcej teiny, co sprawia, że ma niezwykle orzeźwiające i pobudzające właściwości.




Herbata zielona:
Herbata zielona jest produkowana w Chinach i Japonii. Herbatę tę określa się mianem niefermentowanej, gdyż nie przechodzi ona procesu utleniania, jej liście zachowują zielony kolor. Zebrane listki - przeznaczone na zieloną herbatę – po odparowaniu wody zwija się i suszy w wysokiej temperaturze. Zielona herbata zawiera teinę, olejki eteryczne, aminokwasy, witaminy: C, K i z grupy B, a także składniki mineralne. Ma ona działanie pobudzające, reguluje ciśnienie krwi, a ponadto przypisuje się jej działanie bakteriobójcze, a tym samym ma ona bardzo dobry wpływ na układ pokarmowy, a nawet właściwości antyrakowe. Herbata zielona wykazuje znacznie większy wpływ na organizm człowieka niż czarna. Działa przeciwko kamieniom w wątrobie, nerkach i pęcherzu moczowym, obniża ciśnienie krwi, obniża poziom złego cholesterolu. Ma zbawienne działanie dla układu moczowego zapobiegając wielu dysfunkcjom. Wynika to głównie z jej właściwości bakteriobójczych. Łagodzi również w znaczny sposób dolegliwości związane z reumatyzmem i chroni organizm przed jego wystąpieniem. Zielona herbata ma także działanie chroniące przed miażdżycą.



Herbata żółta:
Herbata ta jest produkowana głównie w Chinach i na Tajwanie. W jej skład wchodzą młode listki krzewu herbacianego wraz z nierozwiniętymi pączkami. Proces technologiczny obróbki liści plasuje żółtą herbatę pomiędzy herbatą zieloną a połowicznie sfermentowaną czerwoną, z racji 13% procesu utlenienia liści. Bardzo delikatny bursztynowy napar wyróżnia się harmonią smaku. Ogromna precyzja towarzysząca zbiorowi liści wiąże się z odpowiednio wysoką jakością żółtej herbaty. Rzadko pojawia się ona na rynkach europejskich.


Herbata czerwona:
Do tego gatunku zaliczają się półfermentowane herbaty. Pochodzą z Chin i Tajwanu. Proces obróbki zaczyna się etapem więdnięcia liści. Po utracie wilgoci liście umieszczane są w wiklinowych koszach i od czasu do czasu potrząsane. Ma to doprowadzić do otarcia brzegów blaszek liściowych. W konsekwencji ułatwia to przebieg procesu fermentacji. Związki chemiczne zawarte w liściu wchodzą w reakcję z tlenem. Po kilku godzinach proces ten zostaje zatrzymany poprzez suszenie liści. Szczególną atencją wśród nich cieszy się fermentowana bardzo powoli chińska Pu-Erh, która obniża poziom cholesterolu we krwi, wspomaga pracę wątroby, oczyszcza organizm i skutecznie walczy z nadwagą. Herbata uzyskuje w ten sposób niepowtarzalne właściwości zdrowotne. Im dłużej herbata leżakuje tym właściwości te przybierają na sile. Ma to związek z powstawaniem specyficznych związków - flawonoidów. Nie należy herbaty czerwonej, podobnie jak zielonej słodzić, ponieważ cukier neutralizuje większość jej właściwości.


Herbata czarna:
Czarne herbaty poddawane są długiemu procesowi produkcji, który obejmuje etap więdnięcia liści, zwijania, fermentacji i suszenia. powoduje, iż herbata czarna ma pobudzające właściwości. O walorach smakowych tych herbat decydują takie czynniki jak: kraj pochodzenia herbaty, plantacja, czas zbiorów czy stopień zwinięcia liści. Najlepsze gatunkowo krzewy herbaciane rosną na wysokogórskich plantacjach w Indiach (Darjeeling, Assam). Ma to związek z warunkami klimatycznymi, które są tam optymalne. Do cenionych herbat czarnych zaliczyć można herbaty chińskie o wyjątkowym bogatym smaku i ciekawym aromacie. Do wyjątkowych herbat zalicza się Kenię Marinyn - ten przedstawiciel afrykańskich plantacji słynie z delikatnego cytrusowego aromatu. Dla smakoszy mocnych esencjonalnych naparów godne polecenia są herbaty ze Sri Lanki.

/Szymon

wtorek, 19 marca 2013

Jak myć owoce i warzywa?

Warzywa i owoce dostarczają wielu witamin, minerałów i błonnika. Są więc niezbędne do prawidłowego funkcjonowania całego organizmu. Warto jednak sprawdzić, jak oczyszczać te produkty, by nie traciły smaku, aromatu i cennych składników odżywczych, a jednocześnie nie zagrażały
 naszemu zdrowiu.

 

Myć czy nie myć... 

Na skórce owoców i warzyw mogą występować groźne drobnoustroje, chemiczne konserwanty i pestycydy. Aby zapobiec zatruciom pokarmowym na skutek spożycia zanieczyszczonych produktów, należy pamiętać o odpowiednim przygotowaniu owoców i warzyw, czyli głównie o ich właściwym myciu. Jednak przed przystąpieniem do mycia owoców i warzyw należy pamiętać o jednej bardzo ważnej rzeczy. A mianowicie o... dokładnym umyciu rąk. Czynność ta zapobiega przenoszeniu się bakterii na oczyszczane produkty.  

Jak myć warzywa?

Obecnie ze względu na stosowanie dużej ilości środków ochrony roślin, nawozów i konserwantów wszystkie owoce i warzywa powinny być poddawane myciu. Różnice tkwią jedynie w sposobie usuwania zanieczyszczeń. 

I tak:

-pomidory można umyć pod bieżącą wodą. Wcześniej trzeba jednak usunąć szypułkę. Pomidory najbezpieczniej jednak sparzyć i obrać skórkę;

-ogórki należy umyć pod bieżącą wodą. Można je także dodatkowo obrać;

-sałatę należy dokładnie umyć pod zimną bieżącą wodą. Na liściach może bowiem znajdować się piasek, nawozy i środki ochrony roślin. Sałaty nie moczymy, ponieważ straci wiele wartości odżywczych;

-marchew, pietruszkę i seler przed obraniem warto starannie umyć szczoteczką, a po obraniu opłukać pod bieżącą wodą. Na warzywach korzennych znajdują się bowiem resztki ziemi, a ca za tym idzie także i pozostałości nawozów, środków ochrony roślin i bardzo liczne drobnoustroje (także chorobotwórcze);

-kalafior i brokuły po opłukaniu pod bieżącą wodą warto zanurzyć w zakwaszonej octem lub posolonej wodzie na około 10 minut. W ten sposób pozbędziemy się wszelkich owadów i robaków;

-ziemniaki myjemy przed i po obraniu. Nie należy ich natomiast moczyć długo w wodzie, by zapobiec utracie cennych składników odżywczych. Ziemniaki gotowane w mundurkach należy starannie wyszorować szczoteczką;

-cebula i czosnek to jedyne warzywa, których nie trzeba myć.

Jak myć owoce? 

 Skórki owoców, niezależnie od tego czy są zjadane, czy też nie, należy starannie umyć. A to dlatego, że gromadzą się na nich szkodliwe, a nawet śmiertelnie groźne substancje

Myjemy je w różny sposób w zależności od rodzaju owoców: 

 - śliwki, morele i brzoskwinie powinno się myć miękką szczoteczką pod bieżącą wodą. Szczególnie dokładnie miejsca przy ogonkach, ponieważ tam gromadzą się pestycydy, brud i kurz. Warto pamiętać, że należy także myć suszone morele i śliwki pod bieżącą wodą; 

- maliny, jeżyny są bardzo nietrwałe, dlatego należy je myć bezpośrednio przed spożyciem, pod bardzo delikatnym strumieniem wody lub przełożone do durszlaka zanurzać w wodzie; 

- jagody musimy bardzo starannie umyć w ciepłej wodzie. Pod żadnym pozorem nie można jeść jagód prosto z krzaka! Mogą być bowiem źródłem zakażenia bąblowicą, śmiertelnie niebezpieczną chorobą pasożytniczą;

- truskawki najlepiej przełożyć do sita lub durszlaku i umyć pod delikatnym strumieniem zimnej wody. Nie moczymy ich w wodzie! By truskawki nie straciły smaku i aromatu, szypułki usuwamy dopiero po ich umyciu;

- cytrusy przed spożyciem najlepiej sparzyć wrzątkiem. Na ich skórkach znajdują się bowiem silne środki chemiczne, które chronią owoce przed psuciem się podczas długiego transportu. Podczas obierania przenoszą się one na dłonie, a stąd do wnętrza owocu; 

- melony i arbuzy należy umyć w letniej wodzie;

- banany można umyć w chłodnej wodzie tuż przed ich zjedzeniem. Bezwzględnie natomiast należy usunąć końcówki tego owocu. 


Dokładne mycie usuwa chorobotwórcze drobnoustroje i wszelkie zanieczyszczenia z powierzchni owoców i warzyw.
/Szymon

środa, 27 lutego 2013

Konkurs Tesco "Zdrowo najedzeni!" rozstrzygnięty!

Konkurs "Zdrowo najedzeni!" rozstrzygnięty!
Oto prace które stanęły na podium:
I miejsce
II miejsce
III miejsce
 SERDECZNIE GRATULUJEMY!
/Szymon

Fast Food

Posiłki typu fast food to nie tylko niezdrowa dieta, sprzyjają one także astmie, alergii i zapaleniom skóry.
Tak zwane śmieciowe jedzenie – czyli żywność tania i łatwa w produkcji, mało wartościowa pod względem dietetycznym, zawierająca dużo pustych kalorii, utożsamiane często z pojęciem fast food – nie ma dobrej prasy. Wyniki najnowszych badań jeszcze ten wizerunek pogarszają.
Odpowiednie odżywianie jest podstawowym czynnikiem sprzyjającym zdrowiu. Dieta zawierająca nadmierną ilość kalorii, oparta na ofercie fast foodów, powoduje zakłócenia przemiany materii sprzyjające otyłości, cukrzycy, chorobom serca i układu krążenia. Okazuje się, że to nie wszystko. Niektóre składniki „śmieciowego jedzenia", takie jak mleko, jaja, barwniki, torują w organizmie drogę do symptomów alergii, astmy i egzemy.
/Szymon

wtorek, 29 stycznia 2013

Urok jedzenia

Jak to jest? Kiedy mężczyzna zamieszka z kobietą, tyje…
A kobieta? Też tyje.
Czy człowiek szczęśliwy, otoczony miłością ma trochę więcej tłuszczyka? (nie mam na myśli otyłości, tylko więcej zaokrągleń gdzie nie gdzie)
Czy może osiągnięcie celu, lub zdobycie tej jedynej, jedynego powoduje, że więcej jemy? Przecież taki samotny facet czy kobieta biega na siłownie, kupuje najmodniejsze stroje, zna wszystkie nowinki ze „świata kosmetycznego„, kontroluje wagę, uważa na to co je, to dlaczego będąc w związku przybieramy na wadze? Więcej nas się robi? Ba, w związku ok ale kiedy wspólnie się mieszka. Nie wspomnę o zjawisku: ona w ciąży i on też. Czy może mniej dbamy o siebie?
Otóż nie. Jedzenie sprawia przyjemność. Jest ważną i nieodłączną częścią naszego codziennego życia. Dostarcza niesamowitych wrażeń smakowych naszemu podniebieniu. Wpływa na zmysły węchu, wzroku. Czekolada powoduje, że czujemy się lepiej. Filiżanka dobrej herbaty może zdziałać cuda. Człowiek szczęśliwy je i nie myśli o konsekwencjach. Je bo sprawia mu radość. I to wspólne dogadzanie sobie.. w myśl przysłowia przez żołądek do serca. Celebrowanie posiłków. Delektowanie się, to jeden aspekt..a drugi to taki bardziej przyziemny. Jemy więcej bo nasi Panowie zazwyczaj są więksi od nas i więcej jedzą. Nie mogą sobie wyobrazić, że my np. potrzebujemy mniej zjeść. Mamy jeść dla towarzystwa a jeszcze kiedy potrawę On ugotował…. I tyjemy a później jest nam ciężej stracić te zbędne kilogramy niż im.
/Szymon (dzięki Patrycja ;))

niedziela, 20 stycznia 2013

Pij mleko, będziesz... niewielki!


Zawarte w mleku składniki powodują uszkodzenie wielu narządów wewnętrznych człowieka. Pij mleko, będziesz wielki jak Kayah albo Bogusław Linda - przekonują reklamy. Guzik prawda. Krowie mleko to nie przepis na karierę dla dziecka, ale na jego kłopoty.

O zaletach mleka zapewniają polskie dzieci twórcy najgłośniejszej dziś społecznej reklamy, politycy i oczywiście koncerny mleczarskie, którym publiczna akcja jest wyjątkowo na rękę.

Dziewczynka z reklamy jest nieśmiała, szczerbata i pewnie od dawna siedzi w ostatniej ławce. Kiedy przyznaje się klasie, że chciałaby zostać piosenkarką, dzieci wybuchają śmiechem. Dziewczynka wypija szklankę mleka i po latach zostaje gwiazdą popu. Przesłanie jest jasne.

Moda na picie

Akcja ruszyła we wrześniu 2002 roku i trwa do dziś. Jej organizator - Międzynarodowe Stowarzyszenie Reklamy, za swój cel uznał "intensyfikację działań profilaktyki osteoporozy poprzez wykreowanie mody na picie mleka". Inaczej mówiąc - jak będziesz miał ciepły stosunek do mleka, nie będziesz w przyszłości chodził o kulach. Stowarzyszenie promuje mleko za darmo.

- Firmy reklamowe postrzegane są często jak krwiopijcy - przyznaje Paweł Kowalewski, wiceprezes Stowarzyszenia. - Postanowiliśmy to zmienić. Mleko, którego spożycie drastycznie w Polsce spada, wydało nam się odpowiednie.

W promocyjną machinę wciągnięto telewizję, rozgłośnie, gazety. I gwiazdy z pierwszych stron kolorowych czasopism. Nie tylko Kayah i Bogusława Lindę, ale też mistrza kierownicy Krzysztofa Hołowczyca i polską snowboardzistkę Jagnę Marczułajtis. Urodę Jagny można podziwiać w multipleksach, tuż przed pokazami "Starej baśni".

- Nie wahałam się ani chwili - zapewnia snowboardzistka. - To był wspaniały i oryginalny pomysł. Poza tym bardzo lubię mleko.

Nie tylko ona. Lubi je także mistrz świata w skokach narciarskich, Fin Veli-Matti Lindstroem, który w prasie i telewizji postanowił (choć już nie za darmo) promować... polskie świeże mleko. Moda na mleko przeniosła się z telewizji na ulicę. We wrześniu posłanka SLD Sylwia Pusz wraz z wolontariuszami w białych kitlach rozdała na poznańskich przystankach autobusowych cztery tysiące kartoników mleka, także czekoladowego.

W promocję napoju od polskiej krowy włączyła się nawet część lekarzy. Zagrzmieli, że dzieci piją mleka za mało i że to źle się skończy.

Na usługach koncernów


Ale nie wszyscy medycy tak myślą. Jednym z nich jest doktor Eugeniusz Zbigniew Siwik, autorytet w dziedzinie ginekologii i położnictwa, twórca pierwszej w Polsce Kliniki i Szkoły Porodu Naturalnego. Z zamiłowania dietetyk.

- Medycyna bierze dziś udział w jednym z największych oszustw ostatniego stulecia - twierdzi. - Jest na usługach koncernów, którym nie zależy na zdrowiu dzieci, tylko na pieniądzach. Lekarze nabrali wody w usta, bo tak jest bezpieczniej.

Siwik używa mocnych słów. Twierdzi, że zawarte w mleku składniki powodują uszkodzenie wielu narządów wewnętrznych człowieka, nieodwracalne zmiany w układzie naczyniowym, sercowym i kostnym.

- Mleko, wbrew powszechnemu mniemaniu, nie wzmacnia kości, tylko je osłabia. Zawarte w nim białko wypłukuje wapń z organizmu. Mleko krowie to najlepszy przepis na wózek inwalidzki - grozi.

- Jeśli wierzymy, że mleko to źródło wapnia chroniącego przed osteoporozą (osłabieniem kości), musimy pamiętać, że osteoporoza jest najbardziej rozpowszechniona w regionach świata o wysokim spożyciu mleka, np. w Europie Północnej, Kanadzie i USA - zauważa również Annemarie Colbin, autorka książki "Osteoporoza".

Kilka lat temu zrzeszająca pięć tysięcy członków międzynarodowa organizacja Lekarze na Rzecz Medycyny Odpowiedzialnej wydała oświadczenie, w którym ostrzega przed piciem mleka. Lista przeciwwskazań jest długa.

Zasadniczym powodem sprzeciwu wobec białego eliksiru jest przekonanie, że człowiek, podobnie jak pozostałe ssaki, przystosowany jest do spożywania mleka tylko w okresie niemowlęcym.

- Człowiek nie krowa, czterech żołądków nie ma - twierdzi Mariusz Gawlik, lekarz ze Stargardu Szczecińskiego, przez lata pracujący na dziecięcym oddziale laryngologicznym. - Mały człowiek nie jest cielęciem, które potrzebuje innego składu witamin i minerałów niż wolno rozwijający się ludzki organizm. Z tego powodu picie mleka krowiego jest patologią. I przyczyną setek chorób.

Mleko krowie nie jest dobrze przyjmowane przez ludzki organizm. Tego argumentu nie odpierają nawet zagorzali jego zwolennicy.

- Nietolerancja laktozy to poważna i, niestety, częsta komplikacja. Sam też mleka nie toleruję - przyznaje nawet Waldemar Broś, wiceprezes Polskiego Stowarzyszenia Spółdzielni Mleczarskich.

Lekarze z międzynarodowej organizacji LMO twierdzą, że 80 procent ludzkości mleka po prostu nie trawi. W Polsce, gdzie tradycja picia mleka jest długa, problemy z przyswajaniem cukru mlecznego, zwanego laktozą, ma połowa obywateli.

Z badań doktor Doroty Szostak-Węgierek z Instytutu Żywienia i Żywności w Warszawie wynika, że prawie 20 procent polskich dzieci ma niedobór enzymu trawiącego laktozę. - Objawy nietolerancji mleka mogą ujawniać się nawet po latach - twierdzi dietetyczka.

Proszę, nie pij

Nie chodzi jednak tylko o laktozę. W 2001 roku nowozelandzki badacz doktor Corrie McLachlan ogłosił wyniki badań, z których wynikało, że mleko, a właściwie zawarta w nim kazeina (rodzaj białka), jest przyczyną chorób serca. Wnioski naukowca umieszczono w międzynarodowym internetowym serwisie o wymownej nazwie "No milk page" (strona bez mleka). Do odwiedzenia serwisu, na którym znalazło się wiele publikacji, ostrzegających ludzi przed piciem mleka z różnych powodów, do dziś zachęca na swojej stronie internetowej zespół lekarzy III Kliniki Chorób Dziecięcych Akademii Medycznej w Białymstoku.

Złudzeń nie pozostawia także Frank Oski, profesor pediatrii z renomowanej John Hopkins School of Medicine, który w trosce o zdrowie dzieci napisał nawet książkę "Proszę, nie pij mleka".

Ale polskie dzieci piły mleko i piją nadal.

Katarzyna Woleńska jest nauczycielką. Ma 28 lat i koszmarne wspomnienia z dzieciństwa.

- W moim domu panował kult mleka - mówi. Śniadanie kończyło się dla Woleńskiej dość schematycznie. Wymioty, biegunki, wysypka. Rodzice podejrzewali uczulenie, więc wyrzucili z jej jadłospisu pomidory i truskawki, choć je uwielbiała. Alergię na mleko wykryto u niej, kiedy dostała się na studia. Za późno. Była już astmatyczką.

- Mleko jest jednym z najgroźniejszych alergenów pokarmowych. Ma aż pięć składników, które mogą być fatalnie tolerowane przez człowieka - przyznaje profesor Edward Tadeusz Zawisza, jeden z najwybitniejszych polskich alergologów.

- Ale groźne mogą być także zanieczyszczenia mleka, takie jak penicylina i białka pszenicy.

Zdobycz bakterii

- Polskie mleko jest już czyste i wciąż naturalne - zapewnia Waldemar Broś. - Z drugiej strony krowa nie jest maszyną, tylko żywych organizmem. Zdarza się, że zachoruje, pobrudzi się.

Broś nie chce wracać pamięcią do wczesnych lat 90., kiedy kontenery z polskim mlekiem w proszku służby celne innych krajów uznawały za radioaktywne. I późnych lat 90, kiedy inspektorzy Unii Europejskiej natknęli się w Polsce na rzekę brudnego mleka, z gronkowcem w tle. Dziś polskie mleko spełnia normy UE w ponad 80 procentach. Zgodnie z normami mleko klasy ekstra powinno zawierać nie więcej niż sto tysięcy bakterii. - Nawet jeśli jest ich więcej, to i tak znikają pod wpływem pasteryzacji - zapewnia Broś.

Ale Tomasz Nocuń, internista, ostrzega, że proces pasteryzacji zamienia mleko w zupę pełną martwych, toksycznych bakterii, które zatruwają organizm. I powodują kolejne alergie.

Alergolog, profesor Zawisza leczy ludzi uczulonych na mleko od dziesięcioleci. Liczba pacjentów z każdym rokiem powiększa się. Dla niektórych mleczna euforia kończy się śmiercią. Jak dla leczonego przez alergologa dyplomaty, którego na przyjęciu poczęstowano ciastkiem, w skład którego wchodziło mleko. Udusił się.

Nie leczona alergia na mleko nie zawsze kończy się zgonem, ale może kończyć się poważną chorobą. Z chorobami oczu włącznie. - Przewlekłe alergie pokarmowe, w tym także alergia na mleko, mogą pośrednio prowadzić do schorzeń ocznych, z zapaleniem rogówki oka włącznie - przyznaje doktor Anna Ambroziak ze Szpitala Okulistycznego w Warszawie.

Profesor Zawisza zauważa, że problem byłby łagodniejszy, gdyby Polska nie była krajem rolniczym, w którym mleko uznawane jest za podstawę pożywienia. Jesteśmy szóstym co do wielkości producentem mleka w Europie (7 mld litrów rocznie).

Mleka pije się mało w Afryce, prawie nie pije w Chinach i Japonii. - W samym tylko Kioto żyje czterysta osób, które ukończyły sto cztery lata życia. To ponad dwa razy więcej niż w całych Stanach Zjednoczonych - wyjaśnia Eugeniusz Zbigniew Siwik. - Ci ludzie są długowieczni, bo nie znają smaku mleka.

Zdrowie na sercu

Najwięcej piją mleka Amerykanie i Finowie. I tam notuje się najwięcej przypadków chorych na serce i cukrzycę. W Polsce mleko stało się towarem politycznym. Sloganem "Szklanka mleka dla każdego ucznia" rząd Leszka Millera postanowił zdobyć poparcie społeczne. I mleko zagościło w szkołach na dobre.

- Podawanie dzieciom w wieku szkolnym mleka skazuje je na choroby i cierpienia - zapewnia Eugeniusz Zbigniew Siwik. - Mamy jak w banku, że w przyszłości wiele z nich będzie zawałowcami.

A zbuntowany lekarz Tomasz Nocuń dodaje, że trudno mu uwierzyć w szlachetne intencje pomysłodawców akcji "Pij mleko". - Stworzono wielką reklamową machinę, która napędzać ma jedynie koniunkturę dla firm mleczarskich - twierdzi.

Producentom mleka sprzyjają także rządowe programy. Polscy producenci mogą starać się o dotację z Funduszu Promocji Mleczarstwa. Ta przychylność władz spowodowana jest, formalnie, troską o dobro dzieci i młodzieży. Takiej polityce, opartej na przekonaniu, że bez szklanki mleka dziennie polskie dziecko wyrośnie na półgłówka i inwalidę, sprzyjać mają badania. I tak Instytut Żywności i Żywienia odkrył, że jadłospis polskiego jedenastolatka zaspokaja połowę dziennego zapotrzebowania na wapń. Co oznacza, że większość jedenastolatków będzie w przyszłości chorować na osteoporozę. A tą zagrożonych jest dziś dziewięć milionów Polaków.

Naukowcy z organizacji Lekarze na rzecz Medycyny Odpowiedzialnej podnoszą, że istnieje zależność między insulinozależną cukrzycą (zwaną inaczej młodzieńczą) a alergią na mleko, a konkretnie zawarte w nim albuminy (czyli grupy białek rozpuszczalnych w wodzie). I znów - największy odsetek osób chorych na cukrzycę młodzieńczą notuje się w Finlandii, tam, gdzie dzieciom wmawia się mleko pod każdą postacią.

Adamowi Karbiszowi z Krakowa też wmawiano. Karbisz jest właścicielem firmy poligraficznej. Ma 34 lata i większość wakacji spędził na koloniach. - Podstawą jedzenia były placki ziemniaczane, mielony i mleko - przyznaje. - Wychowawcy byli sympatyczni i fanatyczni. Nie pozwalali odejść od stołu, jeśli szklanka z mlekiem nie była pusta. Przez wiele kolejnych lat chorowałem na przemian na anginę i zapalenie uszu.

Karbisz przestał jeździć na kolonie, bo zaprzyjaźniony z rodziną lekarz domyślił się przyczyny kłopotów zdrowotnych dziecka. - Był odważny w poglądach, to i miał poważne problemy z utrzymaniem pracy. Lekarz, który jest wrogiem mleka, staje się wrogiem ludu - twierdzi mężczyzna.

Ale lekarz Karbisza nie był wielkim odkrywcą. Pionier nauki o żywieniu doktor Max Bircher-Benner o szkodliwości mleka trąbił już pod koniec XIX wieku (dziś w Zurychu istnieje słynna klinika jego imienia). Twierdził, że mleko powinno być najwyżej dodatkiem do diety. Wyjątkiem są, według niego, łatwiej przyswajalne dla człowieka kwaśne produkty mleczne (jogurty, sery) i mleko pełne, prosto od krowy karmionej trawą.

Ewa Wachowicz, z zawodu technolog żywienia, kiedyś Miss Polonia, dziś producent programów telewizyjnych i matka małej Oli, kupuje mleko prawie wyłącznie od kobiety ze wsi.

- Tylko takie jest wartościowe - uważa. - W życiu nie podałabym dziecku produktu z napisem UHT. Skład mleka, podgrzewanego do tak wysokich temperatur budzi wątpliwości. Białko ścina się i nie wiemy do dziś, jaki może to mieć wpływ na zdrowie. Nie przypuszczam, by był pozytywny.

Zupa z bakterii


- Każdy chciałby mieć własną krowę pod blokiem i doić ją według potrzeb - mówi Waldemar Broś. - Ale to niemożliwe. Musimy dostosować się do wymogów cywilizacyjnych i podgrzewać mleko, by miało dłuższą wartość. Prawda, zabijamy też dobrą florę bakteryjną, ale to koszty cywilizacji.

Część naukowców uważa jednak, że mleko i tak trzeba pić, bo ma dużo cennych wartości.

- Jest wiele produktów, bogatszych w witaminy i minerały - zapewnia Barbara Bachurska, lekarz pediatra z Katowic. - Mitem jest także przekonanie, że mleko zawiera mnóstwo drogocennego wapnia. Znacznie więcej ma go plaster żółtego sera.

To wariaci


- Przestaliśmy słuchać natury - uważa Eugeniusz Zbigniew Siwik. - Stworzyliśmy przemysł, który powoli, ale skutecznie nas zabija. Siwik twierdzi, że w swoich poglądach, nawet w Polsce nie jest już osamotniony. - Ci, którym zależy na zdrowiu dzieci, będą mówić coraz głośniej. Będą mówić o podstępnej "białej śmierci", którą w imię niezrozumiałych racji wynosi się pod niebiosa - zapewnia.

- Zastanawiam się nad pewną kontrakcją. Nad tym, czy nie wytoczyć procesu Kayah i Lindzie, oskarżając ich o szerzenie kłamliwych i szkodliwych poglądów. A przynajmniej nad tym, czy nie spróbować postawić przed sądem tych, którzy namówili piękne i sławne osoby do tej tragicznej w skutkach reklamy?

Na przeciwników mleka patrzy się jak na złoczyńców albo wariatów. - Oni są chyba nienormalni? - zastanawia się Jagna Marczułajtis. - Przecież gdyby mleko było niezdrowe, to nie byłoby go w sklepach!

Wybaczamy dziwaczne poglądy joginom, taoistom i mieszkańcom Polinezji. Gdy do głosu dochodzą polscy lekarze, ich poglądy uznajemy za obrazoburcze. To wariaci. Mleko jest przecież rzeczą świętą. Niepodważalną jak rosół, schabowy i karp na wigilię. Wiedzą o tym dorośli i wiedzą dzieci. Zwłaszcza te, którym marzy się kariera i które do picia mleka zostały namówione przez wielkie gwiazdy. Ale jaka jest prawda? 

/Szymon

niedziela, 6 stycznia 2013

Jak prowadzić zdrowy tryb życia?

Zdrowy styl życia ma wpływ na wszystkie aspekty jakości naszego życia. A co to właściwie znaczy? Czy zdrowy styl życia jest wtedy, kiedy jemy codziennie kiełki, a może kiedy biegamy z samego rana? Każdy moment naszego życia może być dobrym momentem, aby ustalić sobie zasady „swojego zdrowego stylu życia”. Od czego zacząć? Właściwie od nas samych, od pozytywnego nastawienia do siebie, do świata i do zmian, które chcemy wprowadzić, aby stać się zdrowszym i cieszyć się lepszym samopoczuciem. Poniżej przedstawiam kilka takich zasad. Jeśli się do nich dostosujemy, nasze życie zmieni się na lepsze, a co najważniejsze – na zdrowsze.

FORMA
Regularne ćwiczenia sprawią, że będziemy mieli więcej energii. Jeśli nie lubisz wykonywać ćwiczeń, możesz po prostu zacząć się więcej ruszać:
- chodź schodami, zamiast jeździć windą
- parkuj samochód dalej od wejścia (sklepu, biblioteki)
- wysiądź z autobusu 1 lub 2 przystanki wcześniej, a resztę przejdź na pieszo
- w przerwach w pracy zrób sobie mały spacerek, zamiast pójść na kolejnego papierosa
- w domu przy sprzątaniu/gotowaniu włącz radio/telewizor i więcej się ruszaj (tańcz)



STRES
W codziennym, szybkim tempie naszego życie niełatwo unikać stresu, ale można się odstresować na różne sposoby. Stres ma działanie wręcz wyniszczające na nasze ciało, jak również psychikę.
Możemy się odstresować i zrelaksować np.:
- kładąc się wieczorem do łóżka i słuchać muzyki relaksacyjnej
- zrobić sobie kąpiel z solami/żelami odświeżająco-relaksującymi
- pooddychać głęboko i pomyśleć o rzeczach przyjemnych
- poczytać ciekawą książkę lub obejrzeć ciekawy/ulubiony film
- oddać się medytacjom


ZDROWE ODŻYWIANIE
Zdrowe odżywianie: zacznijmy się zdrowo odżywiać. Co to dokładnie znaczy? Mniej więcej to, aby nie jeść byle czego, byle szybko i byle tanio.
A więc:
- spożywajmy posiłki zbilansowane i różnorodne
- jedzmy dużo warzyw i owoców
- unikajmy alkoholu, napojów alkoholowych
- unikajmy tłustego mięsa, pasztetów i innych wyrobów „mięsopodobnych”
- wypijajmy co najmniej 1,5 l wody mineralnej dziennie
- ograniczmy do minimum spożycie cukru, białej mąki, soli
- ograniczmy spożywanie żywności z dodatkami sztucznych barwników, konserwantów
- jedzmy dużo ryb i owoców morza
- nie bójmy się wprowadzać zmian w nasz jadłospis (próbujmy nowe przepisy, nowe produkty)
- spożywajmy najlepiej 4-5 posiłków dziennie i nie podjadajmy między posiłkami!


ZDROWY SEN
- śpijmy co najmniej 5-6 godzin
- przed spaniem wywietrzmy pokój
- zjedzmy lekką kolację przynajmniej 2 godziny przed snem
- przed spaniem pomyśl o przyjemnych rzeczach


NASZE NASTAWIENIE
- spróbujmy podtrzymywać pozytywne nastawienie do siebie i uśmiechajmy się do innych! 

/Szymon

poniedziałek, 17 grudnia 2012

Aspartam zabija!

Aspartam - stosowany masowo jako sztuczny środek słodzący (słodzik) w produktach spożywczych, zwłaszcza takich, jak napoje niskokaloryczne, guma do żucia, drażetki odświeżające oddech. Można go też znaleźć w wielu wędlinach i rybach (zarówno w folii jak i konserwach). Ostatnio coraz częściej pojawia się w produktach farmaceutycznych, np. w większości tabletek musujących. Jest też dostępny w formie tabletek, które można stosować zamiast cukru, pod kilkudziesięcioma nazwami handlowymi (m.in.: NutraSweet, Equal, Sugar Free, Canderel). W 2009 roku producent Ajinomoto zdecydował o zmianie nazwy swojego produktu na AminoSweet aby zmienić negatywną reputację kojarzoną z dotychczasową nazwą. Jest też stosowany przez diabetyków (chorych na cukrzycę), podobnie wielu innych słodzików, nie wpływających na wytwarzanie insuliny po spożyciu.
-wikipedia.pl 

"METANOL (ALKOHOL DRZEWNY / TRUCIZNA) Ten temat to niespodzianka. W Polsce było tyle historii z metanolem, że wiadomość o jego obecności w Coke czy Pepsi to takie curiosum, że chyba nikt w to nie uwierzy!!! A jednak...

Metanol / spirytus drzewny jest śmiertelną trucizną. Niektórzy ludzie mogą pamiętać metanol jako truciznę, która oślepiła lub zabiła ubogich alkoholików (w Polsce kojarzy się to raczej z piciem "spirytusu" skradzionego w fabryce w czasach komunizmu, o których donosiła w tamtych czasach prasa, zawsze były to przypadki tragiczne: ślepota lub śmierć - przyp. tłum.). Pod wpływem enzymu chymotrypsyny napotykanego w jelicie cienkim metanol jest stopniowo uwalniany z grupy metylowej aspartamu. Absorpcja metanolu przez organizm jest znacznie szybsza gdy spożyciu ulega metanol w stanie wolnym. Wolny metanol uwalnia się z aspartamu kiedy zostaje on podgrzany powyżej 30°C (86° Fahrenheit). Może to mieć miejsce gdy produkty zawierające aspartam są niewłaściwie przechowywane lub gdy są one podgrzewane (np. jako część produktu spożywczego takiego jak Jello). Nie wiem co to jest Jello, ale wiem jak wyglądają napoje dietetyczne na tylnej półce samochodu zaparkowanego w pełnym słońcu. W organizmie metanol rozkłada się do kwasu mrówkowego i formaldehydu. Formaldehyd jest śmiertelną neurotoksyną. Według oceny EPA metanol "jest uważany za truciznę kumulacyjną z powodu niskiej szybkości wydalania po absorbcji. W organizmie metanol jest utleniany do formaldehydu i kwasu mrówkowego; oba metabolity są toksyczne".

Zalecany prze EPA dzienny limit spożycia wynosi 7,8 mg/dzień. Jeden litr napoju słodzonego aspartamem zawiera około 56 mg metanolu.

Konsumenci spożywający duże ilości produktów zawierających aspartam przyjmują ok. 250 mg metanolu dziennie albo 32 krotny limit EPA.(9) Do symptomów zatrucia metanolem zaliczają się bóle głowy, brzęczenie w uchu, zawroty głowy, nudności, niepokój żołądkowo-jelitowy, osłabienie, dreszcze , zaniki pamięci, drętwienie i kłujące bóle w kończynach, zaburzenia behawioralne i zapalenie nerwu. Najlepiej poznane symptomy zatrucia metanolem to problemy z widzeniem włącznie z zamgleniem obrazu, postępowe zawężanie pól widzenia, zaciemnienie widzenia, uszkodzenia siatkówki i ślepota. Formaldehyd jest znanym czynnikiem rakotwórczym, powoduje uszkodzenia siatkówki, zakłóca replikację DNA, powoduje wady wrodzone.(10) Uff, tego pewnie nikt do tej pory nie wiedział! Z powodu braku paru niezbędnych enzymów, ludzie są wielokrotnie bardziej wrażliwi na toksyczne działanie metanolu niż zwierzęta. Dlatego, testy aspartamu czy metanolu na zwierzętach nie odzwierciedlają dokładnie niebezpieczeństwa dla ludzi. Jak podkreśla Dr Woodrow C . Monte, Dyrektor Food Science and Nutrition Laboratory at Arizona State University (Laboratorium Żywienia i Nauki o Żywności przy Stanowym Uniwersytecie Arizony- przyp. tłum.), "nie istnieją badania pozwalające ocenić możliwe mutagenne (powodujące mutację - przyp. tłum.), teratogenne (powodujące zmiany rozwojowe - przyp. tłum.), albo rakotwórcze skutki chronicznego przyjmowania alkoholu metylowego."(11) Był on tak zaniepokojony nie rozstrzygniętym problemem bezpieczeństwa, że pozwał on FDA przed sądem domagając się wysłuchania jego odczytu na temat tych problemów. Poprosił FDA o "zwolnienie z tematami napojów bezalkoholowych do czasu gdy będzie można odpowiedzieć na niektóre ważne pytania. To jest nie fair, że kładziecie cały ciężar dowodów na tych kilku z nas, którzy są zaniepokojeni a posiadają tak ograniczone możliwości. Musicie pamiętać, że jesteście ostatnią obroną społeczeństwa Amerykańskiego. Jeżeli wy pozwolicie na używanie (aspartamu) to ani ja ani moich koledzy nie mogą zrobić dosłownie nic by odwrócić tą sytuację. Aspartam dołączy wtedy do sacharyny, dwutlenku siarki i Bóg jeden wie ilu niepewnych substancji mogących obrażać ludzki organizm za rządowym przyzwoleniem." Żeby u nas była możliwość pozwania przed sąd urzędu państwowego w celu zmuszenia go do wysłuchania niechętnej mu opinii. Ale nie będzie!

Zresztą czy warto?
Nikt przecież nie zwolnił z jakimikolwiek napojami i tu się zaczyna zapowiadany kryminał: Wkrótce potem Komisarz FDA , Arthur Hull Hayes, Jr., zatwierdził stosowanie aspartamu w napojach gazowanych, po czym opuścił FDA i przyjął posadę w firmie prowadzącej Public Relations dla firmy G.D. Searle.(11) (Musiał chyba awansować!) Podkreślano (jako argument za aspartamem - przyp. tłum.), że niektóre soki owocowe i napoje alkoholowe zawierają niewielkie ilości metanolu. Jednakże ważnym jest by pamiętać, że tamten metanol nigdy nie występuje sam. W każdym przypadku obecny jest etanol, zazwyczaj w większych ilościach. Etanol jest antidotum dla toksyczności metanolu u człowieka.(9) (Tego to nas w szkole nie uczyli a powinni.) Oddziały Operacji Pustynna Burza były "pojone" wielkimi ilościami napojów słodzonych aspartamem, które ogrzewały się w słońcu Arabii Saudyjskiej do temperatur przekraczających 30°C. Wielu z nich wróciło do domu z licznymi zaburzeniami podobnymi do tych, które występują u ludzi zatrutych chemicznie formaldehydem. Uwalniający się w napojach metanol mógł przyczynić się do powstania tych chorób. Czynnikiem, który mógł również przyczynić się do ich powstania mogą być inne produkty (metabolizmu - przyp. tłum.) aspartamu takie jak (omówiona poniżej) DKP. Czy w sympatykach Strefy 11 i we wszystkich innych ludziach nie budzi się w tej chwili żyłka badaczy spraw niewyjaśnionych?

Pomyślcie, najtęższe umysły łamią sobie głowy nad przyczyną syndromu "Pustynnej Burzy", nakręcono nawet sensacyjne filmy, a wyjaśnienie jest takie proste. I tylko wystarczyłoby, żeby producent aspartamu o tym wszystkim powiedział, ale on nie powie. Wygląda, że dzięki Dr Mercola'i rozwikłaliśmy tą intrygującą zagadkę. W akcie z 1993, który może być określony tylko jako czyn "bez sumienia", FDA zatwierdziła aspartam jako składnik licznych produktów spożywczych zawsze ogrzewanych powyżej 30°C. A to już rzeczywiście jest draństwo. Nawet tłumaczenie, że rozkład aspartamu trwa dłużej niż proces cieplny, któremu jest poddawany nie jest akceptowalne. Aspartam działa bowiem jaki bomba z opóźnionym zapłonem. Mówiłem, że będzie ciekawie!

J. Maciej Trojanowski - latach 1979 - 1986 przedstawiciel techniczno-handlowy na Polskę firmy Monsanto, a w latach 1986-1990 konsultant naukowy d/s. żywienia firmy Hoffmann la-Roche Wien GmbH."

Możliwe i dowiedzione naukowo skutki długotrwałego spożywania produktów zawierających sztuczne słodziki:
  • Niewydolności nerek
  • Ryzyko wystąpienia Fibromialgi
  • Drgawki
  • Nagłe, silne bóle
  • Uczucie niedowładu nóg
  • Mrowienie
  • Zawroty głowy
  • "Dzwonienie" w uszach
  • Przewlekłe bóle stawów
  • Nagłe depresje
  • Zaniki pamięci
Wniosek z tego taki - zastanówcie się bardziej, czy lepiej pić oryginalną colę z dużą ilością cukru czy colę lite itp. i się truć? Ja osobiście wolę tą pierwszą opcję :)

Polecam także obejrzeć:
/Szymon
 

niedziela, 25 listopada 2012

European Schools for Healthy Food w Kiełczowie

Witajcie!
Tak wygląda szkolny sklepik w szkole w Kiełczowie
Ostatnio szukając jakiegoś ciekawego tematu do którego mógłbym nawiązać na naszym blogu natrafiłem na projekt "European School for Healthy Food". W Polsce w tym projekcie bierze udział tylko 1 szkoła. Jest to Szkoła Podstawowa im. Wandy Chotomskiej w Kiełczowie pod Wrocławiem. Jak dla mnie jest to świetny pomysł. A może naszej szkole też przydałby się taki projekt? ;-)

Więcej do poczytania tutaj:


/Szymon 

sobota, 17 listopada 2012

BMI - Body Mass Index

Sprawdź i ty, czy twój wzrost jest odpowiedni do twojej wagi!

Co to jest BMI?   
"Body Mass Index (ang. wskaźnik masy ciała, w skrócie BMI; inaczej wskaźnik Queteleta II) – współczynnik powstały przez podzielenie masy ciała podanej w kilogramach przez kwadrat wysokości podanej w metrach. Klasyfikacja (zakres wartości) wskaźnika BMI została opracowana wyłącznie dla dorosłych i nie może być stosowana u dzieci. Dla oceny prawidłowego rozwoju dziecka wykorzystuje się siatki centylowe, które powinny być dostosowane dla danej populacji.  Oznaczanie wskaźnika masy ciała ma znaczenie w ocenie zagrożenia chorobami związanymi z nadwagą i otyłością, np. cukrzycą, chorobą niedokrwienną serca, miażdżycą. Podwyższona wartość BMI związana jest ze zwiększonym ryzykiem wystąpienia takich chorób." 
 http://pl.wikipedia.org/wiki/Body_Mass_Index  
Jak obliczyć swoje BMI?  
Można to zrobić samemu korzystając z tego wzoru: 


 lub korzystając z internetowego kalkulatora:


/Szymon

Udział w konkursie "Zdrowo najedzeni"

Uczestnicy naszego projektu wzięli udział w konkursie oragnizowanym przez Tesco pt.: "Zdrowo najedzeni".
Oto efekty naszej pracy:
Bardzo prosimy o wasze głosy od 19.11.12r. o godzinie 12:00 na TEJ stronie. Dziękujemy ;)

/Szymon

poniedziałek, 5 listopada 2012

Dlaczego dieta dr Dukana jest szkodliwa?

Nadwaga i otyłość są rosnącym problem współczesnego świata. Obecnie wg szacunków Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) do 1 mld osób cierpiących z powodu głodu i niedożywienia dołączył 1 mld ludzi borykających się z nadmierną masą ciała i skutkami tego schorzenia, takimi jak nadcisnienie, choroby układu krążenia, cukrzyca typu II i wiele innych. Co więcej problem ten nie jest już wyłącznie cechą charakterystyczną USA, ale także innych Państw rozwiniętych, w tym Polski gdzie wskaźniki opisujące to zjawisko stale rosną. Niestety problem ten dotyczy także coraz większej grupy dzieci. Nie jest zatem tajemnicą przyczyna stale rosnącej popularności różnych diet. Pacjenci Centrum Dietetyki Consilium Vitalis doskonale wiedzą, iż jedyną zdrową i skuteczną formą redukcji masy ciała jest w pełni zbilansowana, zawierająca wszystkie grupy produktów (w odpowiednich proporcjach) dieta z odpowiednio ustalonym, indywidualnym deficytem kalorycznym. Stawia to pod znakiem zapytania każdą inną formę diety - w tym także dietę Dukana. Ten artykuł pozwoli zrozumieć dlaczego tak jest, nawet mimo pozornej ich skuteczności.




Dieta Dukana, inaczej zwana dietą proteinową lub w skrócie od francuskich słów proteines i alternatives "protal", została opracowana przez dr Pierre'a Dukana na początku XXI w. Głównymi założeniami tej diety są zmiany w proporcjach makroskładników diety ze zwiększeniem ilości spożywanych białek i zmniejszeniem spożycia węglowodanów i tłuszczów. Niezwykła popularność tej diety na świecie spowodowana jest uzyskiwaniem dzięki niej szybkiej redukcji masy ciała. Pojawia się pytanie jednak - jak trwałe są to zmiany, jakim kosztem osiągnięte i czy wprowadzają one korzystną modyfikację do dotychczasowego stylu życia. Prześledźmy te pytania.




 W pożywieniu człowieka można wyróżnić bogactwo składników pokarmowych w tym makroskładniki (węglowodany, białka i tłuszcze), mikroskładniki (witaminy, skł. mineralne), a także inne związki odżywcze i antyodżywcze o różnej naturze chemicznej. W wyniku procesu trawienia węglowodany rozkładane są do cukru prostego glukozy, białka do aminokwasów, zaś tłuszcze do wolnych kwasów tłuszczowych i glicerolu. Mechanizmy przemian tych skłądników w organizmie są skomplikowane, jednakże wystarczy sobie uświadomić 2 fakty - przebiegają one nieprzerwanie i są wysoce uporządkowane w oparciu o szlaki biochemiczne, które się ze sobą krzyżują. Głównym szlakiem tego typu jest szlak glikolizy, prowadzący do cyklu Krebsa, w wyniku którego organizm docelowo uzyskuje energię do życia. Szlak ten jest drogą przemian węglowodanów, zaś szlaki wszystkich pozostałych makroskładników (białek i tłuszczów) wpadają do tego szlaku jak dopływy rzeki. Nie jest niezbędne ukończenie studiów o profilu medycznym aby zrozumieć jaki dewastujący wpływ na równowagę procesów biochemicznych ma wyjęcie lub ograniczenie tego "kręgosłupa" wszelkich procesów jakim są przemiany węglowodanów. Dieta Dukana pozwala uzyskać właśnie taki efekt, na skutek którego następuje utrata masy ciała. Nie ma to jednak charakteru prozdrowotnego, lecz bardziej przypomina chudnięcie człowieka chorego, o wyniszczającym się organizmie. Czy takie osiągnięcie swojego celu ma sens - śmiem wątpić.




Kolejnym aspektem diety Dukana jest dostarczenie zwiększonej ilości białka wraz z dietą. Makroskładnik ten wykorzystywany jest w organizmie w ogromnej liczbie funkcji i zastosowań (funkcja budulcowa, regulacyjna - enzymy i hormony, odpornościowa - białka krwi, trawienna - enzymy i wiele innych). W przypadku zdrowego dorosłego człowieka, który uprawia aktywność fizyczną w umiarkowanym zakresie, zapotrzebowanie na białko mieści się w przedziale 1-1,2 g/kg masy ciała. Każde przkroczenie tej podaży prowadzi do niekorzystnych skutków zdrowotnych. Dlaczego tak jest? W odróżnieniu od węglowodanów i tłuszczów przemiany i metabolizm białek jest wysoce toksyczny. W celu usunięcia szkodliwych produktów rozkładu białek (amoniak) uruchamiane są procesy w wątrobie i nerkach, które dzięki produkcji moczu i zawartego w nim mocznika umożliwiają usunięcie związków azotowych zanim osiągną toksyczny poziom w organizmie. W przypadku zwiększonej podaży białka wraz z dietą (powyżej wspomnianej wartości właściwej) wątroba i nerki zmuszone są do wytężonej pracy, a zbyt duża ilość produktów rozpadu białek zatruwa organizm. Dodatkowo narządy te (wątroba i nerki) mają to do siebie, że ich dysfunckje ujawniają się dopiero gdy leczenie jest już niemożliwe lub spóźnione. Tym sposobem dieta Dukana pozwala w krótkim czasie zapewnić sobie niewydolność nerek i zmiany patologiczne wątroby.   
Wisienką na torcie w zakresie diety Dukana jest jej działanie proosteoporotyczne. Znaczna podaż białka w diecie wykazuje działanie hamujące wchłanianie wapnia w jelitach przyczyniając się do upośledzenia gospodarki mineralnej tego pierwiastka. Bez odpowiedniego dowozu tego kationu szkielet ulega osłabieniu i następuje rozwój osteoporozy (szczególnie prawdopodobny wśród kobiet po menopauzie z uwagi na zmniejszenie ochronnego działania hormonów płciowych na kości).
Warto jeszcze na koniec zastanowić się nad rolą diety jako takiej. Starogreckie słowa dieta oznaczało styl życia, a więc pewien zbiór zachowań, w tym także żywieniowych ale również w zakresie aktywności fizycznej. Pojawia się pytanie, patrząc z tej perspektywy, czy dieta, która wprowadza chaos i zamęt w proporcje spożywanych produktów, eliminując z niej niezbędne elementy, a dająca jednocześnie dla wielu nieświadomych ludzi satysfakcjonujące efekty - ślepe patrznie na masę ciała - ma szansę zapewnić stałą redukcję masy ciała bez powrotu do poprzedniej wagi? Jest rzeczą bezdyskusyjną, że nie jest to możliwe. Prawidłowa dieta, z jaką można się spotkać np. w Centrum Dietetyki Consilium Vitalis ma uczyć jak należy się żywić tak aby po uzyskaniu prawidłowej wagi wyniesiona nauka umożliwiła dalsze żywienie w duchu zdrowia i życia w zgodzie ze swoim organizmem i jego potrzebami.

/Igor