Posiłki typu fast food to nie tylko niezdrowa dieta, sprzyjają one także astmie, alergii i zapaleniom skóry.
Tak
zwane śmieciowe jedzenie – czyli żywność tania i łatwa w produkcji,
mało wartościowa pod względem dietetycznym, zawierająca dużo pustych
kalorii, utożsamiane często z pojęciem fast food – nie ma dobrej prasy.
Wyniki najnowszych badań jeszcze ten wizerunek pogarszają.
Odpowiednie
odżywianie jest podstawowym czynnikiem sprzyjającym zdrowiu. Dieta
zawierająca nadmierną ilość kalorii, oparta na ofercie fast foodów,
powoduje zakłócenia przemiany materii sprzyjające otyłości, cukrzycy,
chorobom serca i układu krążenia. Okazuje się, że to nie wszystko.
Niektóre składniki „śmieciowego jedzenia", takie jak mleko, jaja,
barwniki, torują w organizmie drogę do symptomów alergii, astmy i
egzemy.
Jak to jest?
Kiedy mężczyzna zamieszka z kobietą, tyje…
A kobieta? Też tyje.
Czy
człowiek szczęśliwy, otoczony miłością ma trochę więcej tłuszczyka? (nie mam na myśli otyłości, tylko więcej zaokrągleń gdzie nie gdzie)
Czy
może osiągnięcie celu, lub zdobycie tej jedynej, jedynego powoduje, że
więcej jemy? Przecież taki samotny facet czy kobieta biega na siłownie,
kupuje najmodniejsze stroje, zna wszystkie nowinki ze „świata
kosmetycznego„, kontroluje wagę, uważa na to co je, to dlaczego będąc w
związku przybieramy na wadze? Więcej nas się robi? Ba, w związku ok
ale kiedy wspólnie się mieszka. Nie wspomnę o zjawisku: ona w ciąży i on
też. Czy może mniej dbamy o siebie? Otóż nie. Jedzenie sprawia
przyjemność. Jest ważną i nieodłączną częścią naszego codziennego życia.
Dostarcza niesamowitych wrażeń smakowych naszemu podniebieniu. Wpływa
na zmysły węchu, wzroku. Czekolada powoduje, że czujemy się lepiej.
Filiżanka dobrej herbaty może zdziałać cuda. Człowiek szczęśliwy je i
nie myśli o konsekwencjach. Je bo sprawia mu radość. I to wspólne
dogadzanie sobie.. w myśl przysłowia przez żołądek do serca.
Celebrowanie posiłków. Delektowanie się, to jeden aspekt..a drugi to
taki bardziej przyziemny. Jemy więcej bo nasi Panowie zazwyczaj są
więksi od nas i więcej jedzą. Nie mogą sobie wyobrazić, że my np.
potrzebujemy mniej zjeść. Mamy jeść dla towarzystwa a jeszcze kiedy
potrawę On ugotował…. I tyjemy a później jest nam ciężej stracić te
zbędne kilogramy niż im.
Zawarte w mleku składniki powodują uszkodzenie wielu narządów wewnętrznych człowieka. Pij mleko, będziesz wielki jak Kayah albo Bogusław Linda - przekonują
reklamy. Guzik prawda. Krowie mleko to nie przepis na karierę dla
dziecka, ale na jego kłopoty.
O zaletach mleka zapewniają
polskie dzieci twórcy najgłośniejszej dziś społecznej reklamy, politycy i
oczywiście koncerny mleczarskie, którym publiczna akcja jest wyjątkowo
na rękę.
Dziewczynka z reklamy jest nieśmiała, szczerbata i
pewnie od dawna siedzi w ostatniej ławce. Kiedy przyznaje się klasie, że
chciałaby zostać piosenkarką, dzieci wybuchają śmiechem. Dziewczynka
wypija szklankę mleka i po latach zostaje gwiazdą popu. Przesłanie jest
jasne. Moda na picie
Akcja ruszyła
we wrześniu 2002 roku i trwa do dziś. Jej organizator - Międzynarodowe
Stowarzyszenie Reklamy, za swój cel uznał "intensyfikację działań
profilaktyki osteoporozy poprzez wykreowanie mody na picie mleka".
Inaczej mówiąc - jak będziesz miał ciepły stosunek do mleka, nie
będziesz w przyszłości chodził o kulach. Stowarzyszenie promuje mleko za
darmo.
- Firmy reklamowe postrzegane są często jak krwiopijcy
- przyznaje Paweł Kowalewski, wiceprezes Stowarzyszenia. -
Postanowiliśmy to zmienić. Mleko, którego spożycie drastycznie w Polsce
spada, wydało nam się odpowiednie.
W promocyjną machinę
wciągnięto telewizję, rozgłośnie, gazety. I gwiazdy z pierwszych stron
kolorowych czasopism. Nie tylko Kayah i Bogusława Lindę, ale też mistrza
kierownicy Krzysztofa Hołowczyca i polską snowboardzistkę Jagnę
Marczułajtis. Urodę Jagny można podziwiać w multipleksach, tuż przed
pokazami "Starej baśni".
- Nie wahałam się ani chwili - zapewnia snowboardzistka. - To był wspaniały i oryginalny pomysł. Poza tym bardzo lubię mleko.
Nie
tylko ona. Lubi je także mistrz świata w skokach narciarskich, Fin
Veli-Matti Lindstroem, który w prasie i telewizji postanowił (choć już
nie za darmo) promować... polskie świeże mleko. Moda na mleko przeniosła
się z telewizji na ulicę. We wrześniu posłanka SLD Sylwia Pusz wraz z
wolontariuszami w białych kitlach rozdała na poznańskich przystankach
autobusowych cztery tysiące kartoników mleka, także czekoladowego.
W
promocję napoju od polskiej krowy włączyła się nawet część lekarzy.
Zagrzmieli, że dzieci piją mleka za mało i że to źle się skończy. Na usługach koncernów
Ale
nie wszyscy medycy tak myślą. Jednym z nich jest doktor Eugeniusz
Zbigniew Siwik, autorytet w dziedzinie ginekologii i położnictwa, twórca
pierwszej w Polsce Kliniki i Szkoły Porodu Naturalnego. Z zamiłowania
dietetyk.
- Medycyna bierze dziś udział w jednym z
największych oszustw ostatniego stulecia - twierdzi. - Jest na usługach
koncernów, którym nie zależy na zdrowiu dzieci, tylko na pieniądzach.
Lekarze nabrali wody w usta, bo tak jest bezpieczniej.
Siwik
używa mocnych słów. Twierdzi, że zawarte w mleku składniki powodują
uszkodzenie wielu narządów wewnętrznych człowieka, nieodwracalne zmiany w
układzie naczyniowym, sercowym i kostnym.
- Mleko, wbrew
powszechnemu mniemaniu, nie wzmacnia kości, tylko je osłabia. Zawarte w
nim białko wypłukuje wapń z organizmu. Mleko krowie to najlepszy przepis
na wózek inwalidzki - grozi.
- Jeśli wierzymy, że mleko to
źródło wapnia chroniącego przed osteoporozą (osłabieniem kości), musimy
pamiętać, że osteoporoza jest najbardziej rozpowszechniona w regionach
świata o wysokim spożyciu mleka, np. w Europie Północnej, Kanadzie i USA
- zauważa również Annemarie Colbin, autorka książki "Osteoporoza".
Kilka
lat temu zrzeszająca pięć tysięcy członków międzynarodowa organizacja
Lekarze na Rzecz Medycyny Odpowiedzialnej wydała oświadczenie, w którym
ostrzega przed piciem mleka. Lista przeciwwskazań jest długa.
Zasadniczym
powodem sprzeciwu wobec białego eliksiru jest przekonanie, że człowiek,
podobnie jak pozostałe ssaki, przystosowany jest do spożywania mleka
tylko w okresie niemowlęcym.
- Człowiek nie krowa, czterech
żołądków nie ma - twierdzi Mariusz Gawlik, lekarz ze Stargardu
Szczecińskiego, przez lata pracujący na dziecięcym oddziale
laryngologicznym. - Mały człowiek nie jest cielęciem, które potrzebuje
innego składu witamin i minerałów niż wolno rozwijający się ludzki
organizm. Z tego powodu picie mleka krowiego jest patologią. I przyczyną
setek chorób.
Mleko krowie nie jest dobrze przyjmowane przez ludzki organizm. Tego argumentu nie odpierają nawet zagorzali jego zwolennicy.
-
Nietolerancja laktozy to poważna i, niestety, częsta komplikacja. Sam
też mleka nie toleruję - przyznaje nawet Waldemar Broś, wiceprezes
Polskiego Stowarzyszenia Spółdzielni Mleczarskich.
Lekarze z
międzynarodowej organizacji LMO twierdzą, że 80 procent ludzkości mleka
po prostu nie trawi. W Polsce, gdzie tradycja picia mleka jest długa,
problemy z przyswajaniem cukru mlecznego, zwanego laktozą, ma połowa
obywateli.
Z badań doktor Doroty Szostak-Węgierek z Instytutu
Żywienia i Żywności w Warszawie wynika, że prawie 20 procent polskich
dzieci ma niedobór enzymu trawiącego laktozę. - Objawy nietolerancji
mleka mogą ujawniać się nawet po latach - twierdzi dietetyczka.
Proszę, nie pij
Nie
chodzi jednak tylko o laktozę. W 2001 roku nowozelandzki badacz doktor
Corrie McLachlan ogłosił wyniki badań, z których wynikało, że mleko, a
właściwie zawarta w nim kazeina (rodzaj białka), jest przyczyną chorób
serca. Wnioski naukowca umieszczono w międzynarodowym internetowym
serwisie o wymownej nazwie "No milk page" (strona bez mleka). Do
odwiedzenia serwisu, na którym znalazło się wiele publikacji,
ostrzegających ludzi przed piciem mleka z różnych powodów, do dziś
zachęca na swojej stronie internetowej zespół lekarzy III Kliniki Chorób
Dziecięcych Akademii Medycznej w Białymstoku.
Złudzeń nie
pozostawia także Frank Oski, profesor pediatrii z renomowanej John
Hopkins School of Medicine, który w trosce o zdrowie dzieci napisał
nawet książkę "Proszę, nie pij mleka".
Ale polskie dzieci piły mleko i piją nadal.
Katarzyna Woleńska jest nauczycielką. Ma 28 lat i koszmarne wspomnienia z dzieciństwa.
-
W moim domu panował kult mleka - mówi. Śniadanie kończyło się dla
Woleńskiej dość schematycznie. Wymioty, biegunki, wysypka. Rodzice
podejrzewali uczulenie, więc wyrzucili z jej jadłospisu pomidory i
truskawki, choć je uwielbiała. Alergię na mleko wykryto u niej, kiedy
dostała się na studia. Za późno. Była już astmatyczką.
- Mleko
jest jednym z najgroźniejszych alergenów pokarmowych. Ma aż pięć
składników, które mogą być fatalnie tolerowane przez człowieka -
przyznaje profesor Edward Tadeusz Zawisza, jeden z najwybitniejszych
polskich alergologów.
- Ale groźne mogą być także zanieczyszczenia mleka, takie jak penicylina i białka pszenicy.
Zdobycz bakterii
-
Polskie mleko jest już czyste i wciąż naturalne - zapewnia Waldemar
Broś. - Z drugiej strony krowa nie jest maszyną, tylko żywych
organizmem. Zdarza się, że zachoruje, pobrudzi się.
Broś nie
chce wracać pamięcią do wczesnych lat 90., kiedy kontenery z polskim
mlekiem w proszku służby celne innych krajów uznawały za radioaktywne. I
późnych lat 90, kiedy inspektorzy Unii Europejskiej natknęli się w
Polsce na rzekę brudnego mleka, z gronkowcem w tle. Dziś polskie mleko
spełnia normy UE w ponad 80 procentach. Zgodnie z normami mleko klasy
ekstra powinno zawierać nie więcej niż sto tysięcy bakterii. - Nawet
jeśli jest ich więcej, to i tak znikają pod wpływem pasteryzacji -
zapewnia Broś.
Ale Tomasz Nocuń, internista, ostrzega, że
proces pasteryzacji zamienia mleko w zupę pełną martwych, toksycznych
bakterii, które zatruwają organizm. I powodują kolejne alergie.
Alergolog,
profesor Zawisza leczy ludzi uczulonych na mleko od dziesięcioleci.
Liczba pacjentów z każdym rokiem powiększa się. Dla niektórych mleczna
euforia kończy się śmiercią. Jak dla leczonego przez alergologa
dyplomaty, którego na przyjęciu poczęstowano ciastkiem, w skład którego
wchodziło mleko. Udusił się.
Nie leczona alergia na mleko nie
zawsze kończy się zgonem, ale może kończyć się poważną chorobą. Z
chorobami oczu włącznie. - Przewlekłe alergie pokarmowe, w tym także
alergia na mleko, mogą pośrednio prowadzić do schorzeń ocznych, z
zapaleniem rogówki oka włącznie - przyznaje doktor Anna Ambroziak ze
Szpitala Okulistycznego w Warszawie.
Profesor Zawisza zauważa,
że problem byłby łagodniejszy, gdyby Polska nie była krajem rolniczym, w
którym mleko uznawane jest za podstawę pożywienia. Jesteśmy szóstym co
do wielkości producentem mleka w Europie (7 mld litrów rocznie).
Mleka
pije się mało w Afryce, prawie nie pije w Chinach i Japonii. - W samym
tylko Kioto żyje czterysta osób, które ukończyły sto cztery lata życia.
To ponad dwa razy więcej niż w całych Stanach Zjednoczonych - wyjaśnia
Eugeniusz Zbigniew Siwik. - Ci ludzie są długowieczni, bo nie znają
smaku mleka.
Zdrowie na sercu
Najwięcej
piją mleka Amerykanie i Finowie. I tam notuje się najwięcej przypadków
chorych na serce i cukrzycę. W Polsce mleko stało się towarem
politycznym. Sloganem "Szklanka mleka dla każdego ucznia" rząd Leszka
Millera postanowił zdobyć poparcie społeczne. I mleko zagościło w
szkołach na dobre.
- Podawanie dzieciom w wieku szkolnym mleka
skazuje je na choroby i cierpienia - zapewnia Eugeniusz Zbigniew Siwik.
- Mamy jak w banku, że w przyszłości wiele z nich będzie zawałowcami.
A
zbuntowany lekarz Tomasz Nocuń dodaje, że trudno mu uwierzyć w
szlachetne intencje pomysłodawców akcji "Pij mleko". - Stworzono wielką
reklamową machinę, która napędzać ma jedynie koniunkturę dla firm
mleczarskich - twierdzi.
Producentom mleka sprzyjają także
rządowe programy. Polscy producenci mogą starać się o dotację z Funduszu
Promocji Mleczarstwa. Ta przychylność władz spowodowana jest,
formalnie, troską o dobro dzieci i młodzieży. Takiej polityce, opartej
na przekonaniu, że bez szklanki mleka dziennie polskie dziecko wyrośnie
na półgłówka i inwalidę, sprzyjać mają badania. I tak Instytut Żywności i
Żywienia odkrył, że jadłospis polskiego jedenastolatka zaspokaja połowę
dziennego zapotrzebowania na wapń. Co oznacza, że większość
jedenastolatków będzie w przyszłości chorować na osteoporozę. A tą
zagrożonych jest dziś dziewięć milionów Polaków.
Naukowcy z
organizacji Lekarze na rzecz Medycyny Odpowiedzialnej podnoszą, że
istnieje zależność między insulinozależną cukrzycą (zwaną inaczej
młodzieńczą) a alergią na mleko, a konkretnie zawarte w nim albuminy
(czyli grupy białek rozpuszczalnych w wodzie). I znów - największy
odsetek osób chorych na cukrzycę młodzieńczą notuje się w Finlandii,
tam, gdzie dzieciom wmawia się mleko pod każdą postacią.
Adamowi
Karbiszowi z Krakowa też wmawiano. Karbisz jest właścicielem firmy
poligraficznej. Ma 34 lata i większość wakacji spędził na koloniach. -
Podstawą jedzenia były placki ziemniaczane, mielony i mleko - przyznaje.
- Wychowawcy byli sympatyczni i fanatyczni. Nie pozwalali odejść od
stołu, jeśli szklanka z mlekiem nie była pusta. Przez wiele kolejnych
lat chorowałem na przemian na anginę i zapalenie uszu.
Karbisz
przestał jeździć na kolonie, bo zaprzyjaźniony z rodziną lekarz
domyślił się przyczyny kłopotów zdrowotnych dziecka. - Był odważny w
poglądach, to i miał poważne problemy z utrzymaniem pracy. Lekarz, który
jest wrogiem mleka, staje się wrogiem ludu - twierdzi mężczyzna.
Ale
lekarz Karbisza nie był wielkim odkrywcą. Pionier nauki o żywieniu
doktor Max Bircher-Benner o szkodliwości mleka trąbił już pod koniec XIX
wieku (dziś w Zurychu istnieje słynna klinika jego imienia). Twierdził,
że mleko powinno być najwyżej dodatkiem do diety. Wyjątkiem są, według
niego, łatwiej przyswajalne dla człowieka kwaśne produkty mleczne
(jogurty, sery) i mleko pełne, prosto od krowy karmionej trawą.
Ewa
Wachowicz, z zawodu technolog żywienia, kiedyś Miss Polonia, dziś
producent programów telewizyjnych i matka małej Oli, kupuje mleko prawie
wyłącznie od kobiety ze wsi.
- Tylko takie jest wartościowe -
uważa. - W życiu nie podałabym dziecku produktu z napisem UHT. Skład
mleka, podgrzewanego do tak wysokich temperatur budzi wątpliwości.
Białko ścina się i nie wiemy do dziś, jaki może to mieć wpływ na
zdrowie. Nie przypuszczam, by był pozytywny. Zupa z bakterii
-
Każdy chciałby mieć własną krowę pod blokiem i doić ją według potrzeb -
mówi Waldemar Broś. - Ale to niemożliwe. Musimy dostosować się do
wymogów cywilizacyjnych i podgrzewać mleko, by miało dłuższą wartość.
Prawda, zabijamy też dobrą florę bakteryjną, ale to koszty cywilizacji.
Część naukowców uważa jednak, że mleko i tak trzeba pić, bo ma dużo cennych wartości.
-
Jest wiele produktów, bogatszych w witaminy i minerały - zapewnia
Barbara Bachurska, lekarz pediatra z Katowic. - Mitem jest także
przekonanie, że mleko zawiera mnóstwo drogocennego wapnia. Znacznie
więcej ma go plaster żółtego sera. To wariaci
-
Przestaliśmy słuchać natury - uważa Eugeniusz Zbigniew Siwik. -
Stworzyliśmy przemysł, który powoli, ale skutecznie nas zabija. Siwik
twierdzi, że w swoich poglądach, nawet w Polsce nie jest już
osamotniony. - Ci, którym zależy na zdrowiu dzieci, będą mówić coraz
głośniej. Będą mówić o podstępnej "białej śmierci", którą w imię
niezrozumiałych racji wynosi się pod niebiosa - zapewnia.
-
Zastanawiam się nad pewną kontrakcją. Nad tym, czy nie wytoczyć procesu
Kayah i Lindzie, oskarżając ich o szerzenie kłamliwych i szkodliwych
poglądów. A przynajmniej nad tym, czy nie spróbować postawić przed sądem
tych, którzy namówili piękne i sławne osoby do tej tragicznej w
skutkach reklamy?
Na przeciwników mleka patrzy się jak na
złoczyńców albo wariatów. - Oni są chyba nienormalni? - zastanawia się
Jagna Marczułajtis. - Przecież gdyby mleko było niezdrowe, to nie byłoby
go w sklepach!
Wybaczamy dziwaczne poglądy joginom, taoistom i
mieszkańcom Polinezji. Gdy do głosu dochodzą polscy lekarze, ich
poglądy uznajemy za obrazoburcze. To wariaci. Mleko jest przecież rzeczą
świętą. Niepodważalną jak rosół, schabowy i karp na wigilię. Wiedzą o
tym dorośli i wiedzą dzieci. Zwłaszcza te, którym marzy się kariera i
które do picia mleka zostały namówione przez wielkie gwiazdy. Ale jaka
jest prawda?
Zdrowy styl życia ma wpływ na wszystkie aspekty jakości naszego życia. A
co to właściwie znaczy? Czy zdrowy styl życia jest wtedy, kiedy jemy
codziennie kiełki, a może kiedy biegamy z samego rana? Każdy moment
naszego życia może być dobrym momentem, aby ustalić sobie zasady
„swojego zdrowego stylu życia”. Od czego zacząć? Właściwie od nas
samych, od pozytywnego nastawienia do siebie, do świata i do zmian,
które chcemy wprowadzić, aby stać się zdrowszym i cieszyć się lepszym
samopoczuciem.
Poniżej przedstawiam kilka takich zasad. Jeśli się do nich dostosujemy,
nasze życie zmieni się na lepsze, a co najważniejsze – na zdrowsze.
FORMA
Regularne ćwiczenia sprawią, że będziemy mieli więcej energii. Jeśli nie
lubisz wykonywać ćwiczeń, możesz po prostu zacząć się więcej ruszać:
- chodź schodami, zamiast jeździć windą
- parkuj samochód dalej od wejścia (sklepu, biblioteki)
- wysiądź z autobusu 1 lub 2 przystanki wcześniej, a resztę przejdź na pieszo
- w przerwach w pracy zrób sobie mały spacerek, zamiast pójść na kolejnego papierosa
- w domu przy sprzątaniu/gotowaniu włącz radio/telewizor i więcej się ruszaj (tańcz)
STRES
W codziennym, szybkim tempie naszego życie niełatwo unikać stresu, ale
można się odstresować na różne sposoby. Stres ma działanie wręcz
wyniszczające na nasze ciało, jak również psychikę.
Możemy się odstresować i zrelaksować np.:
- kładąc się wieczorem do łóżka i słuchać muzyki relaksacyjnej
- zrobić sobie kąpiel z solami/żelami odświeżająco-relaksującymi
- pooddychać głęboko i pomyśleć o rzeczach przyjemnych
- poczytać ciekawą książkę lub obejrzeć ciekawy/ulubiony film
- oddać się medytacjom
ZDROWE ODŻYWIANIE
Zdrowe odżywianie: zacznijmy się zdrowo odżywiać. Co to dokładnie
znaczy? Mniej więcej to, aby nie jeść byle czego, byle szybko i byle
tanio.
A więc:
- spożywajmy posiłki zbilansowane i różnorodne
- jedzmy dużo warzyw i owoców
- unikajmy alkoholu, napojów alkoholowych
- unikajmy tłustego mięsa, pasztetów i innych wyrobów „mięsopodobnych”
- wypijajmy co najmniej 1,5 l wody mineralnej dziennie
- ograniczmy do minimum spożycie cukru, białej mąki, soli
- ograniczmy spożywanie żywności z dodatkami sztucznych barwników, konserwantów
- jedzmy dużo ryb i owoców morza
- nie bójmy się wprowadzać zmian w nasz jadłospis (próbujmy nowe przepisy, nowe produkty)
- spożywajmy najlepiej 4-5 posiłków dziennie i nie podjadajmy między posiłkami!
ZDROWY SEN
- śpijmy co najmniej 5-6 godzin
- przed spaniem wywietrzmy pokój
- zjedzmy lekką kolację przynajmniej 2 godziny przed snem
- przed spaniem pomyśl o przyjemnych rzeczach
NASZE NASTAWIENIE
- spróbujmy podtrzymywać pozytywne nastawienie do siebie i uśmiechajmy się do innych!
Aspartam - stosowany masowo jako sztuczny środek słodzący
(słodzik) w produktach spożywczych, zwłaszcza takich, jak napoje
niskokaloryczne, guma do żucia, drażetki odświeżające oddech. Można go
też znaleźć w wielu wędlinach i rybach (zarówno w folii jak i
konserwach). Ostatnio coraz częściej pojawia się w produktach
farmaceutycznych, np. w większości tabletek musujących. Jest też
dostępny w formie tabletek, które można stosować zamiast cukru, pod kilkudziesięcioma nazwami handlowymi (m.in.: NutraSweet, Equal, Sugar Free, Canderel). W 2009 roku producent Ajinomoto zdecydował o zmianie nazwy swojego produktu na AminoSweet aby zmienić negatywną reputację kojarzoną z dotychczasową nazwą. Jest też stosowany przez diabetyków (chorych na cukrzycę), podobnie wielu innych słodzików, nie wpływających na wytwarzanie insuliny po spożyciu.
-wikipedia.pl
"METANOL (ALKOHOL DRZEWNY / TRUCIZNA) Ten temat to niespodzianka. W
Polsce było tyle historii z metanolem, że wiadomość o jego obecności w
Coke czy Pepsi to takie curiosum, że chyba nikt w to nie uwierzy!!! A
jednak...
Metanol / spirytus drzewny jest śmiertelną trucizną. Niektórzy
ludzie mogą pamiętać metanol jako truciznę, która oślepiła lub zabiła
ubogich alkoholików (w Polsce kojarzy się to raczej z piciem "spirytusu"
skradzionego w fabryce w czasach komunizmu, o których donosiła w
tamtych czasach prasa, zawsze były to przypadki tragiczne: ślepota lub
śmierć - przyp. tłum.). Pod wpływem enzymu chymotrypsyny napotykanego w
jelicie cienkim metanol jest stopniowo uwalniany z grupy metylowej
aspartamu. Absorpcja metanolu przez organizm jest znacznie szybsza gdy
spożyciu ulega metanol w stanie wolnym. Wolny metanol uwalnia się z
aspartamu kiedy zostaje on podgrzany powyżej 30°C (86° Fahrenheit). Może to mieć miejsce gdy produkty zawierające aspartam są niewłaściwie przechowywane lub gdy są one podgrzewane
(np. jako część produktu spożywczego takiego jak Jello). Nie wiem co to
jest Jello, ale wiem jak wyglądają napoje dietetyczne na tylnej półce
samochodu zaparkowanego w pełnym słońcu. W organizmie metanol rozkłada
się do kwasu mrówkowego i formaldehydu. Formaldehyd jest śmiertelną
neurotoksyną. Według oceny EPA metanol "jest uważany za truciznę
kumulacyjną z powodu niskiej szybkości wydalania po absorbcji. W
organizmie metanol jest utleniany do formaldehydu i kwasu mrówkowego;
oba metabolity są toksyczne".
Zalecany prze EPA dzienny limit spożycia wynosi 7,8 mg/dzień. Jeden litr napoju słodzonego aspartamem zawiera około 56 mg metanolu.
Konsumenci spożywający duże ilości produktów zawierających aspartam
przyjmują ok. 250 mg metanolu dziennie albo 32 krotny limit EPA.(9) Do
symptomów zatrucia metanolem zaliczają się bóle głowy, brzęczenie w
uchu, zawroty głowy, nudności, niepokój żołądkowo-jelitowy, osłabienie,
dreszcze , zaniki pamięci, drętwienie i kłujące bóle w kończynach,
zaburzenia behawioralne i zapalenie nerwu. Najlepiej poznane symptomy
zatrucia metanolem to problemy z widzeniem włącznie z zamgleniem obrazu,
postępowe zawężanie pól widzenia, zaciemnienie widzenia, uszkodzenia
siatkówki i ślepota. Formaldehyd jest znanym czynnikiem rakotwórczym,
powoduje uszkodzenia siatkówki, zakłóca replikację DNA, powoduje wady
wrodzone.(10) Uff, tego pewnie nikt do tej pory nie wiedział! Z powodu
braku paru niezbędnych enzymów, ludzie są wielokrotnie bardziej wrażliwi
na toksyczne działanie metanolu niż zwierzęta. Dlatego, testy aspartamu
czy metanolu na zwierzętach nie odzwierciedlają dokładnie
niebezpieczeństwa dla ludzi. Jak podkreśla Dr Woodrow C . Monte,
Dyrektor Food Science and Nutrition Laboratory at Arizona State
University (Laboratorium Żywienia i Nauki o Żywności przy Stanowym
Uniwersytecie Arizony- przyp. tłum.), "nie istnieją badania pozwalające
ocenić możliwe mutagenne (powodujące mutację - przyp. tłum.),
teratogenne (powodujące zmiany rozwojowe - przyp. tłum.), albo
rakotwórcze skutki chronicznego przyjmowania alkoholu metylowego."(11)
Był on tak zaniepokojony nie rozstrzygniętym problemem bezpieczeństwa,
że pozwał on FDA przed sądem domagając się wysłuchania jego odczytu na
temat tych problemów. Poprosił FDA o "zwolnienie z tematami napojów
bezalkoholowych do czasu gdy będzie można odpowiedzieć na niektóre ważne
pytania. To jest nie fair, że kładziecie cały ciężar dowodów na tych
kilku z nas, którzy są zaniepokojeni a posiadają tak ograniczone
możliwości. Musicie pamiętać, że jesteście ostatnią obroną społeczeństwa
Amerykańskiego. Jeżeli wy pozwolicie na używanie (aspartamu) to ani ja
ani moich koledzy nie mogą zrobić dosłownie nic by odwrócić tą sytuację.
Aspartam dołączy wtedy do sacharyny, dwutlenku siarki i Bóg jeden wie
ilu niepewnych substancji mogących obrażać ludzki organizm za rządowym
przyzwoleniem." Żeby u nas była możliwość pozwania przed sąd urzędu
państwowego w celu zmuszenia go do wysłuchania niechętnej mu opinii. Ale
nie będzie!
Zresztą czy warto?
Nikt przecież nie zwolnił z jakimikolwiek napojami i tu się zaczyna
zapowiadany kryminał: Wkrótce potem Komisarz FDA , Arthur Hull Hayes,
Jr., zatwierdził stosowanie aspartamu w napojach gazowanych, po czym
opuścił FDA i przyjął posadę w firmie prowadzącej Public Relations dla
firmy G.D. Searle.(11) (Musiał chyba awansować!) Podkreślano (jako
argument za aspartamem - przyp. tłum.), że niektóre soki owocowe i
napoje alkoholowe zawierają niewielkie ilości metanolu. Jednakże ważnym
jest by pamiętać, że tamten metanol nigdy nie występuje sam. W każdym
przypadku obecny jest etanol, zazwyczaj w większych ilościach. Etanol
jest antidotum dla toksyczności metanolu u człowieka.(9) (Tego to nas w
szkole nie uczyli a powinni.) Oddziały Operacji Pustynna Burza były
"pojone" wielkimi ilościami napojów słodzonych aspartamem, które
ogrzewały się w słońcu Arabii Saudyjskiej do temperatur przekraczających
30°C. Wielu z nich wróciło do domu z licznymi zaburzeniami podobnymi do
tych, które występują u ludzi zatrutych chemicznie formaldehydem.
Uwalniający się w napojach metanol mógł przyczynić się do powstania tych
chorób. Czynnikiem, który mógł również przyczynić się do ich powstania
mogą być inne produkty (metabolizmu - przyp. tłum.) aspartamu takie jak
(omówiona poniżej) DKP. Czy w sympatykach Strefy 11 i we wszystkich
innych ludziach nie budzi się w tej chwili żyłka badaczy spraw
niewyjaśnionych?
Pomyślcie, najtęższe umysły łamią sobie głowy nad przyczyną syndromu
"Pustynnej Burzy", nakręcono nawet sensacyjne filmy, a wyjaśnienie jest
takie proste. I tylko wystarczyłoby, żeby producent aspartamu o tym
wszystkim powiedział, ale on nie powie. Wygląda, że dzięki Dr Mercola'i
rozwikłaliśmy tą intrygującą zagadkę. W akcie z 1993, który może być
określony tylko jako czyn "bez sumienia", FDA zatwierdziła aspartam jako
składnik licznych produktów spożywczych zawsze ogrzewanych powyżej
30°C. A to już rzeczywiście jest draństwo. Nawet tłumaczenie, że rozkład
aspartamu trwa dłużej niż proces cieplny, któremu jest poddawany nie
jest akceptowalne. Aspartam działa bowiem jaki bomba z opóźnionym
zapłonem. Mówiłem, że będzie ciekawie!
J. Maciej Trojanowski - latach 1979 - 1986 przedstawiciel
techniczno-handlowy na Polskę firmy Monsanto, a w latach 1986-1990
konsultant naukowy d/s. żywienia firmy Hoffmann la-Roche Wien GmbH."
Możliwe i dowiedzione naukowo skutki długotrwałego spożywania produktów zawierających sztuczne słodziki:
Niewydolności nerek
Ryzyko wystąpienia Fibromialgi
Drgawki
Nagłe, silne bóle
Uczucie niedowładu nóg
Mrowienie
Zawroty głowy
"Dzwonienie" w uszach
Przewlekłe bóle stawów
Nagłe depresje
Zaniki pamięci
Wniosek z tego taki - zastanówcie się bardziej, czy lepiej pić oryginalną colę z dużą ilością cukru czy colę lite itp. i się truć? Ja osobiście wolę tą pierwszą opcję :)
Ostatnio szukając jakiegoś ciekawego tematu do którego mógłbym nawiązać na naszym blogu natrafiłem na projekt "European School for Healthy Food". W Polsce w tym projekcie bierze udział tylko 1 szkoła. Jest to Szkoła Podstawowa im. Wandy Chotomskiej w Kiełczowie pod Wrocławiem. Jak dla mnie jest to świetny pomysł. A może naszej szkole też przydałby się taki projekt? ;-)